WSPÓLNOTA ANONIMOWYCH ALKOHOLIKÓW
DO: Do duchownych zainteresowanych wspólnotą AA
Bez zastępów swoich sympatyków Wspólnota AA nigdy nie rozwinęłaby się tak, jak to się stało. Na całym świecie przychylny rozgłos był głównym środkiem ściągającym alkoholików do naszej wspólnoty. Wspólnota Anonimowych Alkoholików koncentruje się na sprawach zarówno duchowych jak i moralnych. Prawie każdy uczestnik AA zaczyna wierzyć oraz polegać na Sile Wyższej, którą większość z nas nazywa Bogiem. Prawie żaden skuteczny proces zdrowienia w AA nie mógł się dokonać bez tej wiary. Bóg, jakkolwiek Go pojmujemy., jest podstawą, na której opiera się nasza wspólnota.
Tekst pochodzi z książki "Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość"
Poniżej przedstawiamy kilka opinii duchownych na temat naszej wspólnoty; teksty pochodzą z książki "Anonimowi Alkoholicy".
DUCHOWNI O AA
Wspólnota Anonimowych Alkoholików jest naturalna w punkcie, gdzie natura najbardziej zbliża się do tego co nadprzyrodzone, mianowicie w upokorzeniach i co dalej idzie w pokorze. Jest coś duchowego w muzeum sztuki czy symfonii, a Kościół katolicki aprobuje to, że z nich korzystamy. Jest też coś duchowego w AA, a wyniku udziału w nim katolików prawie niezmiennie źli katolicy stają się dobrymi katolikami.
Edward Dowling, S. J.
Podstawą techniki Anonimowych Alkoholików jest prawdziwie chrześcijańska zasada, że człowiek nie może pomóc sobie sam inaczej jak tylko przez pomoc innym. Plan AA określany jest przez samych jego członków jako ubezpieczenie samego siebie. Wynikiem tego ubezpieczenia siebie jest przywrócenie zdrowia fizycznego, psychicznego i duchowego setkom mężczyzn i kobiet którzy byliby w beznadziejnej sytuacji życiowej bez jego unikalnej ale efektywnej terapii.
Czasopismo episkopalne "Żywy Kościół"
Uważam, że z psychologicznego punktu widzenia, podejście tego ruchu posiada przewagę nad innymi, której nie da się powielić. Podejrzewam, że jeżeli będzie się z nim mądrze obchodziło - a zdaje się być w mądrych i rozsądnych rękach - przed tym przedsięwzięciem są drzwi szansy, która może przerastać możliwości naszej wyobraźni.
dr Harry Emerson Fosdick
Poproszono mnie bym napisał o AA w Montrealu lub gdziekolwiek indziej. To dla mnie wielki zaszczyt ale i trudność. Mam kłopot z doborem słów, gdy mówię o AA, gdyż widząc ich pracę staję się przesadny w określeniach. Kontakt księży parafialnych z wiernymi bywa bardzo różny. Niektórzy księża świetnie sobie z tym radzą, inni gorzej. Trudno oczekiwać by ksiądz był ekspertem od kontaktów z każdym środowiskiem. Na przykład mnie trudno dogadać się z czternastolatkami, gdy więc znalazłem chętnych do założenia drużyny skautów, z radością wsparłem ich wysiłek. Mam teraz świadomość, że chłopcy mają lepszą opiekę niż osobiście mógłbym im zapewnić. Podobnie jest z alkoholikami: trudno mi znaleźć z nimi wspólny język, co niektórzy mogą potwierdzić. Jestem więc gotów udzielić wszelkiego wsparcia, gdy grupa mężczyzn i kobiet przychodzi do mnie z propozycją zajęcia się nimi. Myślę, że mogę mówić w imieniu wszystkich braci kapłanów innych wspólnot. To wzruszające widzieć jak ludzie pomagają sobie nawzajem. Może powinienem czuć się upokorzony faktem, że Dare wykonuje coś lepiej ode mnie. Ale moje uczucia są inne. Jestem wdzięczny, że AA uratowało Dare'a, a teraz mogą dziękować Bogu, że używa uratowanego Dare'a do ratowania innych. Chciałbym powiedzieć o paru rzeczach w AA, które na mnie wywarły wpływ. Po pierwsze radość i wdzięczność alkoholików. W zeszłym roku udostępniliśmy im świątynię na Boże Narodzenie i Nowy Rok. Wśród setek osób wypełniających nawę nie było ani jednej smutnej twarzy. Niektóre z twarzy były zniszczone, ale oni wszyscy zostali uratowani - a to oznacza radość. Druga rzecz, którą chcę odnotować to naturalność i spontaniczność. Oni wszyscy zostali wyciągnięci z topieli, AA ich wszystkich połączyło niejako indywidualności bojące się spotkać z drugim człowiekiem, ale jako członków jednej rodziny dzielącej się nawzajem troskami. Życzyłbym sobie takiej wspólnoty, jak widziałem w AA,, w mojej Kongregacji. Uderzyła mnie też atmosfera nadziei, być może będąca rezultatem spontaniczności. Nadziei na lepsze, wynikającej z nieobecności lęku. Efektem była jakaś niezwykła jasność, uniesienie, tak charakterystyczne dla mityngów AA. Na koniec chcę wspomnieć o atmosferze wzajemnego wsparcia - to nie to samo co wspólnota, o której wspomniałem poprzednio: przejawia się ona przez wyczulenie na innych, gotowość do pospieszenia z pomocą. Nie mniejszym zaszczytem niż pisanie tych słów jest dla mnie udział w mityngach, na które czasem jestem zapraszany. Chodzę na nie, nie dlatego żebym musiał, ale dlatego, że znajduje tam przyjaciół.
Archidiakon Kenneth Yaylor, Montreal
Tekst pochodzi z nieautoryzowanego przekładu artykułu zawartego w Grapevine 11.1998
Dla mnie wspólnota AA jest jedną z wielkich oznak duchowego przebudzenia się w naszych czasach. Ma charakter eksperymentu, a nie dogmatu, ale bez wątpienia Bóg jest sprawcą tego, czym wspólnota AA jest dzisiaj. Bóg ją inspiruje, sprawia, że trwa; Bóg jest tym idealnym bezcielesnym, lecz absolutnie nieomylnym duchem, którego obecność odczuwaliśmy wiele razy.
Doktor Samuel Shoemaker
Tekst pochodzi 2 książki "Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość"